Model AIDA - czyli podstawy marketingu
Dodano do Coal Creative Blog October 29, 2010 by Marcjan
Nie mylić z operą Verdiego. Choć w sumie też chodzi o superwidowisko wciskające w fotel, z tą różnicą, że w przypadku tej „AIDY” nie jesteśmy biernymi odbiorcami. Jak wszystko dobrze pójdzie dojdzie do interakcji czyli akcji...
Cóż to takiego ta AIDA?
Pokrótce, jest to model opisujący sposób działania reklamy. Jest on przedstawiony w formie zestawu kolejnych reakcji klienta wobec produktu firmy lub samej firmy. Rozwińmy znaczenie poszczególnych liter w owym tajemniczym skrócie:
A — Attention (uwaga) — przyciągnięcie uwagi klienta do produktu
I — Interest (zainteresowanie) — zainteresowanie klienta właściwościami produktu
D — Desire (pożądanie) — przekonanie klienta, że produkt jest mu potrzebny i może zaspokoić jego potrzeby
A — Action (działanie) — właściwe przekonywanie klienta do zakupu tego właśnie produktu; działanie, czyli zakup
Co ciekawe, model ten ma również zastosowanie nie tylko w przypadku reklamy sera, butów czy samochodu, ale także w kampaniach społecznych i politycznych.
Prześwietlmy kolejne składowe AIDA.
Punkt pierwszy (przyciągnięcie uwagi potencjalnego klienta) możemy zaliczyć w sytuacji, w której rzeczony odbiorca choćby na ułameczek sekundy zwróci swą uwagę na naszą reklamę. Jak to osiągnąć? Tu liczy się forma, zawartość i konstrukcja przekazu (Powszechnie stosowane „narzędzie”, jakim jest golizna w 99% w kobiecym wydaniu, bardzo proszę Szanownych, przemilczmy. Owszem, hasła „seks” i „szok” sprawdzają się najlepiej w przyciąganiu uwagi, ale my tu rozprawę prowadzimy na temat reklamowych smaczków – na poziomie i z klasą. Zostańmy przy oryginalnej konstrukcji i np. rozmiarze reklamy). O co mi chodzi? No to siup, przykład: gigantyczna, czerwona łapa na Pałacu Kultury i Nauki czy wystający z bilboardu orzech – firm wiadomych.
Kontynuacją uwagi jest zainteresowanie, które ma być zogniskowane na treść reklamy, a dokładnie na towar, usługę czy ideę. Dobrze, żeby taki przekaz zawierał wyraźną obietnicę. Jej uwiarygodnienie będzie możliwe jeśli wzbudzimy w odbiorcach emocje. Komunikat wykorzystujący dźwięk lub fajną grafikę z pewnością porwie publikę. Etap zainteresowania jest polem do popisu dla wszystkich pismaków i innych poetów (branżowo – copywriterów), bowiem umiejętne operowanie słowem posiada, tu: kluczową, moc perswazji. Lubimy hasła w stylu: „Tylko tak można...!”, „Ten produkt jest kluczem do twojego sukcesu!” itd.
Pora na grę wstępną przed akcją – wzbudzenie pożądania określonego produktu, skorzystania z usługi lub przyłączenia się do akcji społecznej. Taki przekaz reklamowy daje odbiorcom pewność, że dobrze się poczują np. dzięki dokonaniu zakupu oraz odpowiada na pytanie: „Jak możesz spełnić swoje marzenia?”.
Bywają reklamy, które nie używają tekstu, a mimo to, mają olbrzymią siłę rażenia. Wyobraźmy sobie naszą, polską zimę, minus piętnaście. Drepczemy w śniegu wracając do domu po ciężkim dniu pracy, a tu wyrasta przed nami jak spod ziemi reklama: podrasowane w Fotoszopie (tego oczywiście nie widać!) zdjęcie egzotycznej, bajecznej plaży. W rogu – logo firmy, telefon i szlus. Nic dodać, nic ująć...
Akcja!! Czyli działanie - polega na maksymalnym uproszczeniu potencjalnym klientom podjęcia odpowiednich kroków, mających zaspokoić wcześniej wytworzone w nich pragnienia. Działanie równa się zakup. Co w samym finale sprawi, że nie będziemy mogli doczekać się (strasznie, straszniaście) wejścia w posiadanie reklamowanego cudeńka? Z pewnością hasła, które w zasadzie bezpośrednio wciągają nas w proces zakupu (i technicznie sprowadzają ten proceder do banału):
- wyraźna ikona „Call to action”
- "kup!", "zadzwoń!", "przyłącz się!", "natychmiast!"
- "Jeśli zamówisz teraz, otrzymać bezpłatny! ..."
- "Przy zakupie do 13 grudnia, uzyskasz 50% zniżki! ..."
- „Oferta wygasa 6 sierpnia!”
- „Zamów teraz, a otrzymasz prezent!”
- „Zarejestruj się!”
- „Kliknij tutaj!”
- „Wysyłając kupon otrzymasz bezpłatne próbki!”
Niektórzy fanatycy modelu AIDA wymieniają piąty element:
S — Satisfaction (satysfakcja) — usatysfakcjonowanie klienta, który regularnie będzie wybierał ten sam produkt i poleci go innym Z fanatykami zgadzam się w 101%, ba, osobiście uważam, że ten bonusowy punkt – satysfakcja, odgrywa w reklamie kluczową rolę. Zadowolenie zadowoleniem, chodzi bardziej o „podanie dalej” – rekomendację produktu swoim przyjaciołom, znajomym. To realnie napędza sprzedaż, a przecież chodzi właśnie o ruch w interesie – i to całkiem niezły. Żadna reklama nie jest tak skuteczna jak opinia zachwyconego kumpla, który nabył rewelacyjną wiertarkę, kosiarkę czy zmywarkę.
Na naszym reklamowym podwórku, cierpię na niedosyt reklam skonstruowanych według schematu AIDA. Jasne, można pójść na łatwiznę, umieszczając na megaboardzie zdjęcie pięknej pani w bliskim towarzystwie wspomnianej wiertarki, kosiarki czy zmywarki. Na szczęście przyszły czasy, w których taka reklama (delikatnie rzecz ujmując)nie wpływa dobrze na wizerunek naszej firmy.
W ramach zadania domowego: spróbujcie w drodze do pracy wyłapać (intuicyjnie) choćby jedną reklamę stworzoną według modelu AIDA. Podzielcie się swoimi refleksjami.
Ale co, działa?
Oj, dziaaałaaa!